BLOG

Przekonania

przekonania Anna Słowińska coach transpersonalny

Bardzo często kobiety piszą do mnie, że czują się gorsze, że mają niskie poczucie własnej wartości. Jedna z nich napisała, że czuje się mniej niż zero… Czym zatem jest to niskie poczucie własnej wartości i w jaki sposób zmienić myślenie o sobie samej?

Szczęśliwie dla nas, niskie poczucie własnej wartości jest nawykiem myślowym. Dlaczego szczęśliwie? Bo ten nawyk można zmienić. W naszej podświadomości mamy zapisany zestaw prawd i przekonań na nasz temat, na temat innych ludzi oraz otaczającej nas rzeczywistości. Ten zestaw prawd i przekonań przekłada się na nasze emocje, myśli, decyzje, zachowania. 

Ta podświadoma prawda powstaje na podstawie powtarzających się zdarzeń, komunikatów, które odbieramy lub też braku komunikatów. Podświadomość zapisuje jako fakt, to, co dociera do niej największą ilość razy. I odtąd te przekonania kierują całym naszym życiem.


W podświadomości możemy mieć zapisane, że:
- jestem gorsza, 

- nie jestem dość dobra, 
- nic mi w życiu nie wychodzi, 
- czuje się bezsilna,
- nikt mnie nie pokocha, 
- ciągle wiążę się z niewłaściwymi mężczyznami,
- czuję się odepchnięta,
- inni mają lepiej ode mnie,
- nigdy nie jestem z siebie zadowolona,
- nie mam szczęścia w życiu,
- ludzie potrafią tylko krzywdzić i ranić,
- nie umiem być szczęśliwa,
- życie to ciężka walka,
- kto kocha ma też prawo wyzywać i bić.

Czy któreś z powyższych stwierdzeń dotyczy Ciebie? Ja przez wiele lat nie czułam się szczęśliwa i uważałam, że byłoby lepiej gdybym w ogóle się nie urodziła.

Czemu tak o sobie myślimy? Bo być może jako dziecko miałyśmy surowego ojca, który nie okazywał nam ciepłych uczuć, zawsze był z nas niezadowolony, nieważne, co byśmy zrobiły. Z przerażeniem czekałyśmy każdego dnia na jego wyrok. Pragnęłyśmy ciepła, bliskości, akceptacji więc czekałyśmy z nadzieją, że ojciec któregoś dnia przytuli nas i powie, że kocha. Nasza podświadomość zapisała, że na miłość i akceptację trzeba zasłużyć. I teraz jako dorosłe już kobiety nadal szukamy akceptacji i ciepła u innych ludzi. Ale ponieważ nasza podświadomość zapisała to powtarzające się zachowanie ojca jako prawdę, prawdopodobnie na męża wybrała nam mężczyznę oschłego, który nie okazuje nam uczuć. A my nadal wierzymy, że on się któregoś dnia zmieni i dostaniemy od niego miłość, czułość i bliskość. 

Być może, gdy byłyśmy dzieckiem, nasz ojciec odszedł. Matka po jego odejściu nie potrafiła sobie poradzić, zaczęłyśmy żyć w biedzie. Od tej pory mamy zapisane w podświadomości, że same sobie nie poradzimy, że odejście od nas mężczyzny oznacza tragedię i wiąże się z biedą. Więc tkwimy od lat w nieudanej relacji. Z naszym mężem nic nas nie łączy, od lat śpimy oddzielnie. Cały dom jest na naszej głowie, on nie okazuje nam najmniejszego zainteresowania, nie mamy wspólnych tematów. Ale tkwimy w tym związku, bo to zdaniem naszej podświadomości lepsze niż bycie samą. Same przecież sobie nie poradzimy i popadniemy w długi.

Możemy też mieć zapisane w naszej podświadomości, że miłość wiąże się z cierpieniem. Że człowiek, który nas kocha ma równocześnie prawo nas wyzywać, poniżać i bić. To nie jest nasza wina. Wychowywałyśmy się po prostu w domu, w którym na porządku dziennym były awantury, alkohol, wyzwiska, przemoc. Uwierzyłyśmy, że aby otrzymać miłość, czasem trzeba zostać skrzywdzonym. W naszym świadomym umyśle obiecywałyśmy sobie, że na męża wybierzemy człowieka, który nie będzie nas ranił, a pomimo tego nasza podświadomość spowodowała, że związałyśmy się z człowiekiem, który nadużywa alkoholu i stosuje przemoc.

Wbrew jednak pozorom podświadomość zawsze chce dla nas dobrze. Ona ma po prostu zapisany zły, zafałszowany zestaw prawd i przekonań. Zbudowała go na podstawie tego, co było dla niej dostępne. I ona święcie wierzy, że te przekonania są dla nas dobre. I dlatego stoi na ich straży i pilnuje żebyśmy podejmowały decyzje zgodne w tymi zapisanymi w nas stwierdzeniami. Czy coś można na to poradzić? Oczywiście, że tak. 

Musimy nauczyć naszą podświadomość nowych przekonań, nowych nawyków myślowych. Pozytywnych, prawdziwych, wspierających nas stwierdzeń. Trzeba to robić codziennie, po kilka razy dziennie. Nie wystarczy powtórzyć sobie raz na jakiś czas „jestem ważna”. Policzyłam, że jeśli przez trzydzieści lat słyszałyśmy codziennie, że jesteśmy gorsze to te stwierdzenie zostało powtórzone prawie 11000 razy. Dlatego tak ważne jest, żeby nowe pozytywne przekonania powtarzać systematycznie każdego dnia. Najlepiej zapisać je w kilku miejscach w domu, w telefonie, w pracy. I powtarzać niezależnie od tego czy mamy ochotę czy też nie. Bo nasza podświadomość, broniąc starych przekonań, będzie próbowała nas zniechęcić. Ale Ty na to nie zważaj i rób swoje. Dzień po dniu. Najlepiej kilka razy w ciągu dnia.

Oto wspierające stwierdzenia, które ja codziennie powtarzam:
- jestem wartościowym człowiekiem,

- moja wartość zależy ode mnie,
- akceptuję siebie taką, jaka jestem,
- lubię siebie,
- kocham siebie,
- jestem ważna,
- moje zdanie liczy się,
- moje potrzeby są ważne,
- mam prawo do tego, żeby żyć jak chcę,
- jestem silna,
- mam prawo być szczęśliwa,
- moje szczęście zależy ode mnie,
- życie mnie wspiera,
- moja przeszłość jest jasna i dobra,
- otaczają mnie dobrzy ludzie.

Powodzenia

Ania

 

Dodaj komentarz